Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzic czyta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzic czyta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lipca 2016

spodnie dresowe numer dwa...

W końcu udało mi się znaleźć chwilę, a dokładniej pół dnia, i uszyć spodnie dresowe dla Młodego. Materiał zakupiłam już jakiś czas temu i w końcu go spożytkowałam. 

Syn jest dzieckiem drobnym, więc spodnie sklepowe z reguły były na niego za szerokie. Nawet jeśli miały sznurek w pasie i mogłam je regulować to zdarzało się, że po ściągnięciu ich tworzyły się "balony" na nogawkach. Wyglądało to lekko mówiąc brzydko. 

Spodnie numer jeden uszyłam już kilkanaście tygodni temu, jednak ich pokazywać nie będę. Była to moja pierwsza uszyta część garderoby, więc ich wygląd pozostawiał wiele do życzenia. Synowi jednak się podobały, na szczęście, i chodzi w nich do dziś.. 

Te są, o niebo, ładniejsze. Nawet mąż powiedział, że te wyglądają jak spodnie w końcu. Mi też się podobają. Są równe, proste, ściągacze są zszyte prosto... Oczywiście jest kilka mankamentów. Przykładowo, gdy chciałam obszyć miejsce na dziurkę w pasie okazało się, że albo ja nie umiem obszywać dziurek na maszynie szyjąc na gotowym ściągaczu ze sklepu albo po prostu na ściągaczu nie obszywa się dziurek na maszynie. Która opcja jest dobra nie wiem. Niemniej jednak zrobiłam po prostu dziurkę w ściągaczu (w miejscu, gdzie musiałam spruć nieudane obszycie dziurki) i nie jest ona nijak obszyta. No i dziurki nie są swoim lustrzanych odbicie i nie są oddalone od środka spodni o dokładnie taką samą ilość cm. No niestety... 




Może kiedyś nabiorę wprawy i będą to spodnie idealne. Tym bardziej, że jeszcze kilka materiałów czeka na swoją kolej. 

Nadmienię tylko, że nie korzystałam z gotowego wykroju, a stworzyłam go sama na podstawie internetowych podpowiedzi znalezionych na przeróżnych blogach oraz obecnie używanych spodni syna. Dla mnie to także spory sukces, bo przygodę z szycie dopiero zaczynam.

Zdjęcie zrobione bez prasowania. Nie zdążyłam uprasować, bo ledwie zrobiłam to pierwsze zdjęcie to Młody je założył, a gdy je założył to zaraz w bliżej nieokreślonych okolicznościach oblał się wodą i spodnie trzeba było zdjąć i wyprać. Teraz schną na suszarce... 

Podobają się Wam?

poniedziałek, 11 lipca 2016

Rodzic czyta... oraz szyje... a przynajmniej próbuje. ..

W sobotę z samego rana, razem z mężem wyruszyliśmy na polowanie... do Lidla
 Od jakiegoś czasu marzyła mi się maszyna do szycia - taka moja własna ulubiona cudowna i wspaniała. Mąż, jak to mąż,  myślał, że jestem jedyną wariatka w mieście,  która będzie na otwarciu sklepu w celu zakupu maszyny. Ja się nie łudzilam
 Oczywiście, że nie byłam jedyna. 

Punktualnie o 8 drzwi się otworzyły i "ruszylismy". Część ludzi zapomniała o swoim człowieczeństwie i tratowała potencjalna konkurencję po drodze, a dla lepszego efektu i z łokcia mi się dostało od "niby-kobiety". Dotarłam do kosza z maszynami, a mąż dzielnie mnie wspierał z bezpiecznej odległości.  Najpierw zobaczyłam dwie maszyny w kolorze białym i od razu jedną z nich podałam mężowi. Druga momentalnie została przechwycona przez inną panią w geście i uśmiechu porozumienia. Wtedy spojrzałam na bok i zobaczyłam jeszcze jedna, tyle że fioletową. Na szybko ją obejrzałam, co w porywach trwało może z pół minuty i juz znalazła się osoba chętna na tę maszynę, które ja brać nie będę... zdecydowałam się na białą. Pierwszy wybór najlepszy, a zresztą fiolet nie jest moim ulubionym kolorem. Dodatkowo mąż określa go mianem koloru "całuńskiego" od całunu turyńskiego. 

Tym sposobem spełniam swoje małe marzenia. Co mnie także cieszy zostało ono w całości zasponsorowane przez prywatne fundusze współmałżonka, a nie ze wspólnego budżetu. 


Po powrocie do domu od razu spakowane mamie jej maszynę i jeszcze tego samego dnia ją oddaliśmy.  Teraz tylko na niej szyć. Planów jest sporo. Jestem zupełnym laikiem i początkującym w tym temacie. Póki co uszylam spodnie baggy dla starszego syna oraz przebranie pirata (spodnie i kamizelkę) dla młodszej latorośli.

Obiecuje rozwinąć się w tym temacie i pokazywać, gdy coś będzie warte pokazania. 

Póki co jestem przeszczesliwa...

wtorek, 12 kwietnia 2016

Chcę się uczyć - miasto

Tytuł - Chce się uczyć - miasto
Wydawnictwo - Olesiejuk
Ilość stron -12
Rok wydania - 2013

W naszym żłobku powstała biblioteczka. Dzieci mogą wypożyczyć sobie książkę do poczytania w domu i oddać, gdy lektura będzie już "przerobiona". Wtedy za każdą książeczkę dziecko dostaje naklejkę misiaka. Z racji tego, że młodszy syn nie umie jeszcze sam wypożyczyć książki, a zresztą książki nadal głównie interesują go w celach konsumpcyjnych lektury wypożycza starszy syn. Mówi, że to dla brata, ale nie czarujmy sie, dla brata to może przy okazji ;)

Tę książkę wybrał sobie jako pierwszą. Myślałam, że to będzie taka pozycja dla malutkich dzieci żłobkowych, a przecież Młody już przedszkolakiem jest. Myślałam, że po prostu nie będzie w niej tekstu, a same obrazki i po chwili Młody odda książkę bratu, bo to dla niego. Nic bardziej mylnego. 

Pozycja jest rewelacyjna. Ja się w niej zakochałam. Kartki są z grubego kartonu, więc ciężko je zniszczyć nawet młodszym dzieciom. Potrzebny jest nam mazak suchościeralny. Wtedy możemy zaczynać zabawę. Dziecko ma za zadanie narysować ślaczki po śladach, policzyć książeczki, dorysować jakiś element. Rewelacyjnie ćwiczy małe rączki dziecka, które dopiero zaczyna przygodę z pisaniem i "prawdzwym" rysowaniem. Gdy coś nam się nie uda lub nie jest idealnie to możemy wszystko zetrzeć i spróbować raz jeszcze. 

W serii jest jeszcze kilka książeczek. Każda pewnie równie rozwijająca. Gorąco polecam...

czwartek, 7 kwietnia 2016

Biletomistrzyni - My Little Pony

Tytuł - Biletomistrzyni
Wydawnictwo - Egmont
Ilość stron -24
Rok wydania - 2014




Któż z nas, Rodziców, nie zna bajek o kocykach, konikach. Są takie "słitaśne" ;) ale i mądre. Mój syn, mimo płci i teoretycznego zaszufladkowania, uwielbia tę bajkę. Mało tego, gdy w paśmie Dobranocek emitowane były odcinki My Little Pony to siadaliśmy całą rodziną i oglądaliśmy wszyscy, ja, mąż i starszy syn. Młodszy już spał, więc bajeczka nie była mu dana. Gdy zobaczyłam tę książeczkę w Żabce to oczywiście musiałam ją kupić.

"Biletomistrzyni" to trzeci odcinek pierwszego sezonu bajki. Najpierw oglądaliśmy dobranockę, a dopiero później w naszej biblioteczce pojawiła się wspomniana książka. Oczywiście film jest bardziej dokładny i zawiera więcej szczegółów, o których zapomniano w książce.

Twilight Sparkle otrzymuje od Księżniczki Celestii dwa bilety na Wielką Galę Galopu. Powoduje to rozpoczęcie kłótni między przyjaciółkami, ponieważ każda z nich chce się tam pojawić i każda z nich wiąże z tym wydarzeniem wielkie nadzieje. Applejack ustawiłaby stragan z jabłkami, a za zarobione pieniądze wyremontowałaby dach domu. Rainbow Dash chciałaby zachwycić wszystkich podniebnymi akrobacjami. Dla Pinkie Pie byłaby to najlepsza impreza w jej życiu. Rarity marzyłaby o poznaniu tam kocyka, któremu odda swoje serce. Fluttershy natomiast obejrzałaby ogrody podczas Wielkiej Gali. Twilight nie umiała zdecydować, której z przyjaciółek oferować wolny bilet. Tym bardziej, że każda na swój sposób próbuję "przekupić" ją, aby oddała bilet właśnie jej. W końcu zapada ostateczna decyzja. Twilight odsyła bilety Księżniczce ponieważ "Przyjaźń daje radość, gdy możemy dzielić się tym, co mamy". Jednak Księżniczka w odpowiedzi odsyła kucykom sześć biletów, aby wszystkie razem mogły pójść na Wielką Galę Galopu.

Historia o przyjaźni, taka życiowa, zwykła, normalna, z pięknym i mądrym zakończeniem. Nic tylko brać dobry przykład.

Książeczka nie jest tylko do czytania. W środku są naklejki, które przyklejamy na białe miejsca postaci na poszczególnych kartach. Wcześniej białe zwierzątka można oczywiście pokolorować. Wybór należy tylko do nas i naszych dzieci. Ilustracje są śliczne, kolorowe, proste i czytelne. Takie jak powinny być w książkach dedykowanych dla dzieci.

Jest to jedno z opowiadań z serii Koloruj, Czytaj, Naklejaj. Mamy jeszcze kilka innych tytułów. Nie są drogie i łatwo dostępne. Gorąco polecam.

piątek, 18 marca 2016

Wesoły Ryjek i zima - Wojciech Widłak

Tytuł - Wesoły Ryjek i zima
Autor -  Wojciech Widłak
Wydawnictwo - Media Rodzina
Ilość stron -48
Rok wydania - 2015



Tym razem na pożegnanie zimy książka o zimie i Wesołym Ryjku.  To kolejna część przygód przeuroczego prosiaczka. Jednak każdą z książek o Ryjku można czytać oddzielnie i nie ma konieczności trzymania się jakiejkolwiek kolejności. 

To, że uwielbiamy Wesołego Ryjka to zapewne już wiecie. Jest cudowny. W tej części, tak jak i w poprzedniej, znajduję się kilkanaście opowiadań. Każde z nich jest osobną historią. Każde z nich jest zakończone morałem. Każde z nich jest świetne i nie wiem które podoba mi się najbardziej. 

Może to o żonie z racji tego, że przecież sama nią jestem. A dowiedzieć się, co żona na wspólnego ze śniegiem, świętami i szarlotką to doświadczenie wręcz bezcenne. Gdy dołożyć do tego prawdę o domowym ognisku czy historiach rodzinnych to wtedy mamy już naprawdę familijne historie.

Wszystkie opowiadania osadzone są w zimowym klimacie. Czytamy o śniegu, o nartach, o bitwie na śnieżki, świętach, kolędach i choince czyli o wszystkim co zimowe i świąteczne. Na samym końcu książki znajdziemy przepis na "ryjkowe" pierniczki - niestety nie wypróbowałam. 

Ilustracje mnie zachwycają, podobnie jak w poprzedniej części. Są takie jakie być powinny - proste, ładne i treściwe. Opowiadania są troszkę dłuższe niż w pierwszej części, ale dziecko spokojnie skupia uwagę na całym i nie traci głównego wątku...


Polecam.. a ja już czekam na dwie kolejne części opowiadań o Wesołym Ryjku.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Jak tata się z nami bawił - Ulf Stark, Mati Lepp

Tytuł - Jak tata się z nami bawił
Autor -  Ulf Stark, Mati Lepp
Wydawnictwo - Zakamarki
Ilość stron -28
Rok wydania - 2011



Kolejna nowość w bibliotecznego Młodego. Nowość, bo nigdy nie miałam kontaktu z autorem ani nawet z wydawnictwem. 

" - Pobawimy się, chyba wiecie, co to jest zabawa. Wszystkie dzieci lubią się bawić"

Tata nie bawi się z dziećmi. Początek książki nie nastawiał pozytywnie. Bo i dlaczego ojciec nie bawi się z dziećmi. Nie spodobało mi się to, ale mimo zgrzytu czytaliśmy dalej. 

Zabawa w chowanie klucza na zasadzie popularnego ciepło - zimno. Tutaj dodatkowo "ptak, ryba czy pomidor" i przyznam, że tego dodatku nie znałam i nie praktykowałam podczas zabawy z dzieckiem ani jako dziecko. Niemniej jednak sens zabawy pozostaje ten sam. 

Pierwszy raz klucz zostaje schowany na żyrandolu, drugi w doniczce z kwiatkiem. Trzeci raz w ubikacji.... Niestety klucz nie został odnaleziony, a jedynie spłukany z wodą. 

Książka wywołała u mnie skrajne emocje. Z jednej strony te początkowe słowa, które tak mi się nie spodobały. Z drugiej strony takie gesty miłości, bliskości i opieki ze strony ojca. I to jest jej plus.

Kolejnym pozytywem są ilustrację zamieszczone w książce. Są naprawdę ładne, dokładne i takie "ludzkie". Historia opowiedziana jest z dużą dawką humoru, co także jest jej sporym plusem. 

Czy nam się podoba? Hmm ja się zniechęciłam a samym początku i mimo szczerych chęci nic już nie starło tego złego nastawienia. A dziecko też nie pokochało tej książki. Czytamy ją sporadycznie. Niemniej jednak trzeba przyznać, że gdy już po nią sięgamy to zawsze wywołuje uśmiech na twarzy syna i śmieje się głośno oraz szczerze.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Prosimy o usunięcie Littles Pet Shop z dobranocek TVP ABC

Dziś postanowiłam spróbować coś zmienić. Może akurat się uda. Może damy znać, że coś nie jest tak jak być powinno. Może zaznaczymy, że nie wszyscy tolerują rzeczy płytkie. 








Jak już kiedyś pisałam Littles Pet Shop to wg mnie jedna z najbardziej głupich bajek, jakie było mi dane obejrzeć. Nie ukazuje żadnych wartości, nie przekazuje jakiejkolwiek pozytywnej treści. Szkoda, żeby nasze dzieci oglądały to codziennie wieczorem. Tak, oczywiście mogę wyłączyć wtedy telewizor, ale nie o to chodzi. TVP ABC kreuje się na "lepszą" telewizję dla dzieci i za taką ją uważałam. Trzymajmy więc fason i nie zaczynajmy upowszechniać kiczu. Pokazujmy dzieciom coś, na co nie szkoda czasu. A jedyny skutek tej bajki to strata czasu i niepotrzebne "promieniowanie" przed telewizorem... 

Zapraszam do wydarzenia wykreowanego na FB.

https://www.facebook.com/events/221922661488437/


piątek, 15 stycznia 2016

Opowiem Ci mamo, co robią auta - Nowicki Artur, Brykczyński Marcin

Tytuł - Opowiem Ci mamo, co robią auta
Autor -  Nowicki Artur, Brykczyński Marcin
Wydawnictwo - Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ilość stron -28
Rok wydania - 2014


Zanim sięgnęłam po tą książkę słyszałam, czytałam o niej wiele dobrego. I wiecie co? Rozczarowałam się niezmiernie. Myślałam, że książka będzie pouczająca, że dowiemy się z niej czegoś nowego o samochodach, że poszerzy nasze (no dobra głównie moje) motoryzacyjne horyzonty. Nic z tego. Brakuje mi tego typowego tekstu, ciekawostek o autach.

W książce jest bardzo mało tekstu, a ten który jest to bardziej zadania do wykonania. Fakt zadania i łamigłówki są ciekawe. Syn z chęcią je rozwiązywał, i to nie jeden raz. Poradził sobie ze wszystkimi, no może z jedną miał problem, ale daliśmy wspólnie radę. Zadania są przeróżne m.in. znajdź różnicę, policz, pokaż co nie pasuję. Jest to ciekawa forma łamigłówek ćwiczący umiejętności dziecka. 

Ogromnym plusem książki są ilustracje. Obrazki są piękne, zawierają wiele szczegółów. Intrygują małego czytelnika. Zachęcają do opowiadania o tym co się na nich dzieje. To największy pozytyw. 

Nie wyobrażam sobie dziecka sześcioletniego zajmującego się tą książką. Mój starszy syn (prawie trzy i pół roku) jest nią zainteresowany i wydaje mi się, że to jest akurat wiek, dla którego pozycja jest dedykowana. Po "przerobieniu" jej kolejny raz odpowiedzi zna już na pamięć i na wszystko odpowiada machinalnie bez zastanowienia się.

Nie jest to typowa książka do czytania. Jest to zbiór zadań do rozwiązania. Jest to także ogromna zachęta to rozmowy z dzieckiem i opowiadania o tym, co robią auta. I jako taka "inna" książka jest dobra. 


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Wkrótce będę przedszkolakiem - Karolina Turek

Tytuł - Wkrótce będę przedszkolakiem
Autor -  Karolina Turek
Wydawnictwo - CEBP
Ilość stron -38
Rok wydania - 2015


 Książkę dostał mój syn podczas dni adaptacyjnych w przedszkolu. Bardzo się ucieszył. Książeczka jest strzałem w dziesiątkę. Przedszkole jest super.

Książka składa się jakby z dwóch części połączonych osobą sympatycznego Adasia - chłopcem ze starszej grupy przedszkolnej. To on "oprowadza" dziecko po przedszkolu. Pierwsza części to "Za krokiem krok - co powinien wiedzieć mały przedszkolak", a druga to "Pierwszy dzień w przedszkolu". Na początku Adam opowiada, jak najlepiej przygotować się do przedszkola i czego trzeba się nauczyć przed pierwszym dniem. Następnie przedstawia pierwszy dzień w przedszkolu, opisuje kolejne jego etapy. Dziecko dowiaduje się, co znajduje się w przedszkolu, jakie są kąciki zabaw. Wszystko staje się bardziej "jego", bardziej znajome, a przez to mniej straszne.

Na jednej z ostatnich stron znajduje się wierszyk, który mój syn powtarzał codziennie przed spaniem.

Ja, przedszkolak dzielny,
uroczyście obiecuję - 
będę słuchał mojej pani,
nie grymasił ani, ani!
Dzielił się będę zabawkami
z koleżankami i kolegami!

Przedszkole jest super. Książeczkę polecam wszystkim przyszłym przedszkolakom. 

niedziela, 10 stycznia 2016

Złota księga bajek

Tytuł - Złota księga bajek
Wydawnictwo -Siedmioróg
Ilość stron - 272
Rok wydania - 2012





Muszę Wam coś zdradzić... Nie lubię tradycyjnych bajek, nie lubię ich czytać, nie odpowiadają mi i gdy tylko mam okazję to wolę zamienić je na cokolwiek innego. Syn różnie, bywa taki czas, że po tę książkę sięgał codziennie wieczorem, teraz sporadycznie. Bardziej spodobały mu się te nowsze, inne, mniej tradycyjne lektury. 

W książce znajduje się 17 bajek. Jest Piękna i Bestia, jest Kopciuszek, jest Czerwony Kapturek, są Trzy Świnki, jest Jaś i Małgosia, jest Złotowłosa, są Muzykanci z Bremy, jest Siedem koźlątek i kilka innych pozycji. Wszystko, co pamiętamy z dzieciństwa. Cała klasyka...

Niewątpliwym plusem książki jest spis treści, który jest w formie obrazkowej. Pod tytułem jest ilustracja z danej bajki. Dzięki temu syn może sam wskazać, którą bajkę mu przeczytać. Nie ma już zgadywania, o którą bajkę dziecku chodzi. Bardzo przydatna opcja choć niestety rzadko spotykana w książkach dla dzieci.

Ilustracje w książce są ładne. Tekstu nie jest na stronie zbyt wiele, co też odpowiada małemu czytelnikowi. Jednak ja nie przepadam za tymi bajkami. Tak wiem, że każda ma morał i kończy się jakimś pouczającym zdaniem. Tyle, że nie odpowiada mi treść, przebieg bajki - wilk zjadający głównych bohaterów, zła wiedźma i inni tego pokroju. Mój syn pytał np. dlaczego wilk zjadł koźlątka i jak ich mama rozcięła mu brzuch? Jakoś mu to wytłumaczyłam, że to tylko bajka i taka przenośnia. Gorzej było w przedszkolu, gdy czytałam bajki wszystkim przedszkolakom. Niektóre z nich wręcz wystraszyły się złego wilka i aż odskoczyły podczas czytania. Ja jednak wolę bajki bez "złego wilka". 

Mimo moich obiekcji książkę polecam, gdyż jest to klasyka, a tę znać trzeba. Bo jakie to byłoby dzieciństwo bez bajek braci Grimm, pana Andersena czy Perraulta?

wtorek, 5 stycznia 2016

Posłuchaj ze mną Mamo, Tato

Dziś nie będzie o tradycyjnych książkach. Będzie o książkach do słuchania, o audiobookach. Jakiś czas temu kupiliśmy Młodemu pierwszą płytę, o taką....


..i od tego dnia słuchania jest przed spaniem niemal codziennie. Przygody pszczółki Mai. Wybraliśmy tytuł Alarm niedźwiedziowy. W komplecie jest książeczka oraz właśnie audiobook. Rozwiązanie, moim zdaniem, bardzo fajne. Dziecko może słuchać bajeczki i śledzić ją w książce, co ułatwiają barwne ilustracje. 

Dziś poszłam do biblioteki posiadającej w swoim zbiorze właśnie audiobooki i mam trzy nowe pozycje. 

Pierwsza w oczy rzuciła mi się płyta z wizerunkiem dobrze mi znanego słonia Elmera. Oczywiście nie mogłam jej ominąć. Mamy tę oto. 

Płyta zawiera 8 historii o słoniu w kratkę. Większą cześć z nich mamy w formie książkowej i znamy, a niektóre będą dla nas zupełną nowością. Już nie mogę się doczekać, gdy będziemy słuchać przygód Elmera. 

Kolejna pozycja to Wielka księga przygód Reksia. Czyta Jerzy Stuhr. 


Tutaj także bajek jest sporo, dokładnie aż 25. Są krótkie, bo najdłuższa ma 6:44minuty. Mój syn bardzo lubił oglądać bajki o Reksiu, więc myślę, że i słuchowiska przypadną mu do gustu.

I ostatni audiobook to znowu przygody pszczółki Mai.



Tym razem mamy do czynienia z kompletem o tytule Królewski relaks. Tak jak w poprzednim jest książeczka i płyta. Tak się składa, że tę historię o Mai mamy także jako osobną książkę i czytałam ją dokładnie wczoraj. Specjalnie wybrałam coś, co Młody zna, gdyż jestem ciekawa jego reakcji Tekst w książce u nas w domu i w tej z biblioteki nieznacznie się różni użytymi słowami i dialogami. 

Do audiobooków dla dzieci dorastałam bardzo długo. Mijałam je na półce i zawsze przechodziłam obok. Teraz żałuję, że tak późno zakupiłam pierwszy. Gdy poczytamy wieczorne bajki na dobranoc włączam synowi właśnie płytę z bajką i przy niej zasypia.



sobota, 2 stycznia 2016

Poznaj samoloty z Karolem

Tytuł - Poznaj samoloty z Karolem
Autor -  Nathalie Belineau
Wydawnictwo - Olesiejuk
Ilość stron - 14
Rok wydania - 2015


Książeczka z serii Mały Chłopiec, a może jakby kontynuacja książeczki "Samolot Karola". Dziecko poznaje rodzaje samolotów - pasażerskie, gaśnicze, starodawne turystyczne oraz myśliwce. Na każdej dwustronie omawiamy jest inny z nich. Zamieszczony tekst jest lakoniczny, zaledwie czerolinijkowy. Z lewej strony znajdują się pytania i zadania nawiązujące do konkretnego samolotu. Dziecko ma coś pokazać (np śmigło), policzyć, wskazać lub odpowiedzieć na pytanie. Z prawej strony są małe kółka z obrazkami "wyciętymi" ze strony i zadaniem dziecka jest wskazanie miejsca, z którego pochodzą. 

Synowi książeczka się spodobała. Lubi szukać skąd pochodzi element obrazka, odpowiadać na pytania i rozwiązywać zamieszczone zagadki. Ja jednak jestem dość neutralnie do niej nastawiona i nie darzę jej zbyt wielkim entuzjazmem. Uważam, że mój trzylatek już po kilku razach zna ją niemalże na pamięć i wszystkie zadania wykonuje odruchowo. Polecam dla młodszych dzieci. Choć oczywiście przyznaję, że to dzięki niej dowiedział się o istnieniu samolotów gaśniczych i myśliwców (chyba że Tata z nim o tym rozmawiam, a ja nie zakodowałam tego faktu). Dla mnie jest to książeczka na raz, góra pięć razów, żeby przeczytać, przyswoić nowe słowa, zwroty i najlepiej przekazać dalej kolejnemu dziecku. Plusem są ilustracje, naprawdę kolorowe i ładne. 

Książeczka jest jedną z wielu w serii. Sama nie kupię (uważam, że za tę cenę można dostać lepsze pozycje książkowe dla dzieci), może pożyczę jedynie na chwilę.

sobota, 5 grudnia 2015

Elmer i tęcza - David McKee

Tytuł - Elmer i tęcza
Autor -  David McKee
Wydawnictwo - Papilon
Ilość stron - 32
Rok wydania - 2014



Elmer wraz z przyjaciółmi zobaczył coś dziwnego na niebie. Okazało się, że to tęcza zgubiła gdzieś swoje barwy i jest taka inna, zupełnie niekolorowa. Słoń szuka końca tęczy, ażeby móc podzielić się z nią swoimi kolorami, a właściwie oddać jej swoje kolory i samemu pozostać jednokolorowym. Gdy odnajduję tęczę przyjaciele martwię się co teraz będzie ze słoniem w kratkę i jak będzie wyglądał, gdy przekaże swoje kolory tęczy. Na szczęście Elmer nadal pozostał kolorowym słoniem, a tęcza odzyskała swoje barwy. Jak to się stało? To bardzo proste.

"- Są rzeczy, które można dawać i dawać, i wcale ich nie ubywa. Na przykład szczęście, miłość ..."


 I niech te słowa będą mottem i całym przesłaniem płynącym z książki. Nie trzeba dodawać nic więcej. 

środa, 2 grudnia 2015

Elmer i motylek - David McKee

Tytuł - Elmer i motylek
Autor -  David McKee
Wydawnictwo - Papilon
Ilość stron - 32
Rok wydania - 2014








To, że kochamy Elmera wie już każdy, kto do nas zagląda. Dziś kolejna przygoda słonia w kratkę. 

Elmer podczas spaceru spotyka motylka, który jest uwięziony pod zwalonym drzewem. Pomaga mu się wydostać. W ramach wdzięczności motylek oferuję Elmerowi swoją pomoc, gdyby kiedyś to słoń był w potrzebie. Wydawało się to śmieszne, bo jakże taki mały motylek może pomóc takiemu dużemu Elmerowi. Zwierzątka ruszyły więc w swoją stronę. Podczas dalszego spaceru Elmer utknął w jaskini. Wołał swoich przyjaciół, lecz nikt go nie słyszał. Wtedy przypomniał sobie o obietnicy małego motylka i to do niego skierował wołanie o pomoc. Owad słyszał prośbę i przyprowadził inne słonie na pomoc Elmerowi. Słonie wyciągnęły przyjaciela z jaskini i historia zyskała szczęśliwe zakończenie. Wszystko dzięki pomocy małego motylka. 

Książka niesie bardzo ważne przesłanie. Obojętnie czy jest się dużym czy małym zawsze można pomóc innym, którzy akurat są w potrzebie. Nie liczy się wzrost i wielkość, a jedynie dobre chęci. Warto tez pomagać innym, bo nigdy nie wiadomo kiedy to my sami będziemy potrzebować życzliwej ręki innej osoby. 
 


wtorek, 1 grudnia 2015

Mam przyjaciela strażaka - Butschkow Ralf

Tytuł - Mam przyjaciela strażaka
Autor -  Butschkow Ralf
Wydawnictwo - Media Rodzina
Ilość stron - 24
Rok wydania - 2008




Moje dziecko kocha wszystko, co związane jest ze strażą pożarną. Oboje z najlepszym kolegą, mają po prostu strażackiego bzika. Często bawią się w strażaków, gaszą pożary, zdejmują kotki z drzew, uwalniają ludzi uwięzionych w autach.

 Mamy kilka własnych książek o strażakach w domu. Syn bardzo je lubi, ja niestety mniej. Wolę, gdy czyta je Tata, bo ma większe zdolności tłumaczenia co, jak i po co. Dla mnie te wszystkie akcje ratownicze to czarna magia i nigdy nie wgłębiałam się w nie w takim stopniu. Książkę "Mam przyjaciela strażaka" syn pożyczył sobie właśnie od przyjaciela w ramach wymiany biblioteczki. 

Tytułowy bohater - strażak Paweł - oprowadza nas po remizie i bardzo, ale to naprawdę bardzo, dokładnie opisuje swoją pracę. Na części pierwsze rozkładany jest wóz strażacki. Tak teraz już wiem, że jest tam m.in. prądownica i inne przyrządy, o istnieniu których wolałam nawet nie myśleć. Dowiadujemy się, co się dzieje, gdy dzwoni telefon ratunkowy na dyspozytorni i jak strażacy wyjeżdżają na akcję. Okazuje się jednak, że praca strażaka to nie tylko gaszenie pożarów. Strażacy pomagają także w innych sytuacjach, jak choćby wypompowywanie wody z zalanej piwnicy. Strażak Paweł opowiada o swojej pracy w sposób zrozumiały nawet dla małych dzieci. Książeczka jest przy tym napisana tak, że nie zniechęca do czytania nawet jak antystrażackiej matki jak ja. 

Świetna pozycja książkowa dla dzieciaków. Na pierwszy rzut oka myślałam, że jest za trudna i zbyt dokładna. Nic bardziej mylnego - jest idealna. Gorąco polecam, zwłaszcza takim zapaleńcom strażackim jak mój syn. Jest to pierwszy posiadany przez nas tytuł z serii Mądra Mysz, lecz na pewno nie ostatni. Syn już zażyczył sobie o policjantach...

piątek, 27 listopada 2015

Franklin przygotowuje święta

Tytuł - Franklin przygotowuje święta
Wydawnictwo - Debit
Ilość stron - 24
Rok wydania - 2013






Nasze pierwsze spotkanie z żółwiem Franklinem. Jak było? Trudno mi powiedzieć. Rok temu gdy kupiliśmy tę książeczkę Starszy Syn miał dwa lata i Franklin nie został jego przyjacielem. Teraz gdy wyjęłam tę książeczkę to Młody kilkakrotnie się nią zainteresował. Tak sam z siebie bez żadnego sygnału z mojej strony. Może nadszedł Jego czas, dorósł do Franklina. Czas pokaże.... 

Zbliża się Boże Narodzenie. Dorośli już wpadli w wir przygotowań przedświątecznych. Dzieci też czuły zbliżające się święta. Ślimak zaczął ubierać choinkę, ale dla tak małego zwierzątka ubranie dużego drzewa to nie lada wyczyn. Na szczęście z pomocą przyszli mu koledzy i wspólnymi siłami poszło o wiele łatwiej. Choinka była piękna, a w szkole od razu zapanował świąteczny nastrój. Szkoda, że na mieście ciągle było szaro, buro i ponuro. Dzieciaki postanowiły, że będą na ulicy śpiewać kolędy i tak przekażą Mieszkańcom ducha świąt. Nawet przygotowali świąteczne piosenki i nauczyli się tekstów na pamięć. Niestety na umówione miejsce kolędowania przyszedł tylko Franklin. Reszta musiała pomagać rodzicom w przygotowaniach, zajmować się młodszym rodzeństwem. Z pomocą zjawił się tylko malutki ślimak i razem zaczęli grać. Inne zwierzątka przechodząc obok przystawały i słuchały, a po chwili przyłączały się do wspólnego kolędowania. I tak w mieści udało się przywrócić ducha świąt. Udało się im razem, Franklinowi i małemu ślimakowi. 

Kolejna świąteczna książeczka mówiąca o sile przyjaźni. Razem łatwiej, milej i weselej, a samemu czasem się nie chce. 

Jest to jedna z wielu książeczek o przygodach żółwia Franklina. Teraz gdy Młody zainteresował się Franklinem to zapewne pojawią się w naszym domu i inne. Pierwsze już obiecał pożyczyć Synowi jego przyjaciel - pasjonata żółwia Franklina.

środa, 25 listopada 2015

Elmer i zagubiony miś - David McKee oraz ulubione "misie" moich chłopaków

Tytuł - Elmer i zagubiony miś
Autor -  David McKee
Wydawnictwo - Papilon
Ilość stron - 32
Rok wydania - 2014






Dziś Światowy Dzień Pluszowego Misia, więc i u mnie będzie o misiu. Także o Elmerze. Zaraz obok Tupcia Chrupcia jest to nasz ulubiony bohater dziecięcych książek. Elmer - słoń w kratkę. Starszy Syn tak go uwielbia, że na konkurs Pluszowego Misia do przedszkola szyliśmy właśnie Elmera. Efekty można zobaczyć klikając o tutaj

Elmer usłyszał płacz małego słoniątka. Okazało się, że zgubił się jego ukochany miś i maluch nie może bez niego zasnąć. Słoń w kratkę wpadł na pomysł, że teraz pożyczy mu swojego misiaka, a rano poszuka zguby.  Tak też uczynił. Wędrował i pytał przyjaciół, czy ktoś nie widział zagubionego misia, ale nigdzie go nie było i nikt nie potrafił mu pomóc w poszukiwaniach. Aż w końcu miś słoniątka znalazł się. Elmer wspólnie z kuzynem Wilburem oddali misia i słoniątko mogło już spać spokojnie. 

Piękne są słowa, które pozwolę sobie zacytować. To one oddają największy sens opowiadania.

Nie wiedziałeś? - zdziwił się słoń w kratkę - Nie trzeba się wyróżniać, aby być wyjątkowym. Każdy miś jest wyjątkowy, zwłaszcza dla swojego właściciela. 



Dla nas Elmer jest niezastąpiony. Mamy kilka tytułów i co jakiś czas przybywa nam kolejny. Uwielbiamy Elmera, baaa my go kochamy... i kochamy też misie... 

Młody ma swojego ukochanego misia zwanego Misiosłoniem. Niestety wiele już przeszedł. Zabieramy go wszędzie, dosłownie wszędzie. Gdy tylko ruszamy się z domu Misiosłon idzie z nami. Gdy oglądamy dobranocki Misiosłoń ogląda z nami. Gdy idziemy spać Misiosłoń idzie z nami. Gdy idziemy do przedszkola (wcześniej żłobka) Misiosłoń idzie z nami.... itd... 

A oto i nasz Misiosłoń (przed SPA, choć i zabiegi pielęgnacyjno-kosmetyczne nie dają już rewelacyjnych efektów)...


Bobuś polubił innego misia. Jest nim Pan Brokuł. Ich przyjaźń póki co ogranicza się do wspólnego zasypiania i przytulania. Wszystko przed nimi, w końcu mają jeszcze czas...

Niestety nie mam na telefonie zdjęcia Pana Brokuła, ale jutro obiecuję uzupełnić, gdy tylko będę mogła zrobić mu zdjęcie....

Bałwanek - Urszula Kozłowska

Tytuł - Bałwanek
Autor -  Urszula Kozłowska
Wydawnictwo - Wilga
Ilość stron - 10
Rok wydania - 2014




Bałwanek wybrał się na spacer gdy nadbiegł strwożony jeż z prośbą o pomoc. Okazało się, że zając wpadł w dól i nie potrafi z niego wyjść. Co tu począć? Sam bałwanek nie da rady. Na szczęście są przyjaciele. Razem mogą pomóc zajączkowi i uwolnić go z pułapki. Razem łatwiej i można wszystko, bo razem mamy dużo siły.

Książeczka w zabawny sposób okazuje siłę przyjaźni. Gdy samemu nie można czegoś zrobić, warto poprosić o pomoc przyjaciół i wtedy można wszystko. Bo razem łatwiej. Prawdziwi przyjaciele są od tego by sobie nawzajem pomagać.

Książeczka bardzo ładnie ilustrowana i bardzo kolorowa. Obrazki jak żywe. Uwielbiam ją czytać Synkowi i wraz z nim oglądać kolejne strony. Jest taka pozytywna. Kartki grube kartonowe idealne dla Maluchów. My ją czytaliśmy, gdy Młody miał dwa latka i wtedy była akurat.

W serii były dostępna jeszcze książeczka o Mikołaju i bardzo żałowałam, że jej wtedy nie kupiłam.... Bardzo lubię bajeczki autorstwa Urszuli Kozłowskiej. 

sobota, 21 listopada 2015

Mikołajkowo-świaętczna ściągawka książkowa...

Nie ukrywajmy zbliża się grudzień i Mikołaj i Święta, a co za tym idzie prezenty. Ja na Mikołaja wszystkie dzieciaczki obdaruję książkami. Pomyślałam, że warto byłoby stworzyć taką listę sprawdzonych pozycji świątecznych dla małych czytelników. Więc do dzieła...

Najpierw książki z ubiegłego roku, kiedy to Młody miał skończone dwa latka, a dokładnie dwa lata i 3 miesiące.... kolejność zupełnie przypadkowa....

Boże Narodzenie Obrazki dla maluchów







Bałwanek - Urszula Kozłowka






Franklin przygotowuje święta








W tym roku zakupiłam i czekam aż do nas dotrą.. Tak szczerze to nie mogę się doczekać aż poczytamy wspólnie z Synem.

24 zabawne przedświąteczne opowieści





24 przedświąteczne opowieści z całego świata
 
 

 
 
 Święta Tupcia Chrupcia




Wesoły Ryjek i zima





 
 
Basia i Boże Narodzenie (to akurat wyłącznie na prezent)






poniedziałek, 9 listopada 2015

Tupcio Chrupcio Nie mogę zasnąć

Tytuł - Tupcio Chrupcio Nie mogę zasnąć
Autor - Eliza Piotrowska
Wydawnictwo - Foksal/Wilga
Ilość stron - 25
Rok wydania - 2014


Tupcio Chrupcio, już po raz "enty".

 Mała Myszka zjadła kolację, ale wcale nie chciało mu się spać. Zaczął nawet sprzątać swój pokój, ale w połowie zmienił zdanie i polubił bałagan. Założył więc piżamkę z księżycem, umył ząbki oraz buzię, wskoczył do łóżeczka i czekał na mamę, która miała poczytać mu bajkę. Mamusia wybrała najdłuższą książkę w nadziei, że udaje jej się uśpić synka. Niestety to mama okazało się bardziej senna, więc pocałowała Tupcia  i sama położyła się do łóżka. 

Chwilkę później Tupcio wraz ze swoim misiem byli już w sypialni rodziców prosząc mamę o coś do picia. Mama jak to mama, mimo zmęczenia, zrobiła synkowi pyszne gorące mleko z miodem. Tupcio wypił i wrócił do łóżka, ale ciągle nie chciało mu się spać. Poszedł więc znów do mamy.

Tupcio nie rozumiał, dlaczego trzeba spać przecież to takie marnowanie czasu. Mama wyjaśniła synkowi, że noc jest po to, żeby nabrać sił i rano wstać z nową energią do zabawy.... i nagle Tupciowi zachciało się spać i śniły mu się piękne sny. Rano wstał wyspany i zadowolony. 

Książka dedykowana wszystkim nocnym Dzieciom, które mają problemy z zasypianiem. U nas takiego kłopotu nie było, na szczęście, a Tupcia kupiliśmy z wielkiej sympatii do niego. Myślę jednak, iż w bardzo przystępny sposób wyjaśnia dzieciom dlaczego trzeba spać i jak cudownie jest się obudzić rano wyspanym, rześkim, pełnym energii.