Dziś nie będzie o tradycyjnych książkach. Będzie o książkach do słuchania, o audiobookach. Jakiś czas temu kupiliśmy Młodemu pierwszą płytę, o taką....
..i od tego dnia słuchania jest przed spaniem niemal codziennie. Przygody pszczółki Mai. Wybraliśmy tytuł Alarm niedźwiedziowy. W komplecie jest książeczka oraz właśnie audiobook. Rozwiązanie, moim zdaniem, bardzo fajne. Dziecko może słuchać bajeczki i śledzić ją w książce, co ułatwiają barwne ilustracje.
Dziś poszłam do biblioteki posiadającej w swoim zbiorze właśnie audiobooki i mam trzy nowe pozycje.
Pierwsza w oczy rzuciła mi się płyta z wizerunkiem dobrze mi znanego słonia Elmera. Oczywiście nie mogłam jej ominąć. Mamy tę oto.
Płyta zawiera 8 historii o słoniu w kratkę. Większą cześć z nich mamy w formie książkowej i znamy, a niektóre będą dla nas zupełną nowością. Już nie mogę się doczekać, gdy będziemy słuchać przygód Elmera.
Kolejna pozycja to Wielka księga przygód Reksia. Czyta Jerzy Stuhr.
Tutaj także bajek jest sporo, dokładnie aż 25. Są krótkie, bo najdłuższa ma 6:44minuty. Mój syn bardzo lubił oglądać bajki o Reksiu, więc myślę, że i słuchowiska przypadną mu do gustu.
I ostatni audiobook to znowu przygody pszczółki Mai.
Tym razem mamy do czynienia z kompletem o tytule Królewski relaks. Tak jak w poprzednim jest książeczka i płyta. Tak się składa, że tę historię o Mai mamy także jako osobną książkę i czytałam ją dokładnie wczoraj. Specjalnie wybrałam coś, co Młody zna, gdyż jestem ciekawa jego reakcji Tekst w książce u nas w domu i w tej z biblioteki nieznacznie się różni użytymi słowami i dialogami.
Do audiobooków dla dzieci dorastałam bardzo długo. Mijałam je na półce i zawsze przechodziłam obok. Teraz żałuję, że tak późno zakupiłam pierwszy. Gdy poczytamy wieczorne bajki na dobranoc włączam synowi właśnie płytę z bajką i przy niej zasypia.



